Mamy kolejny odcinek, a co tym razem? Coś na czasie - koniec wakacji.
Wiadomo, mamy koniec wakacji, więc trzeba to jakoś podsumować. Co zrobiłem interesującego, by urozmaicić swoje życie? Oczywiście można za to uznać założenie bloga, zawsze to jakieś urozmaicenie. Ale tak to niezbyt wiele. Większość dni wyglądała tak:
*Arek wstaje z łóżka. Idzie zjeść śniadanie - zazwyczaj kanapki. Potem wykonuje szereg czynności higienicznych, których nie będę przedstawiał. Potem ... włącza kompa. I siedzi na internecie, ogląda filmy na zalukaj i youtube, wbija na face itd i nudzi się na demotach i mistrzach. Potem koło 11 wychodzi na dwór. Co tam robi? Jeździ na rolkach, gra w piłkę i gada z miejscowymi kolegami i koleżankami (z jedną zażarcie się kłoci bo lubi biebsa i te wszystkie lisowskie). No i gra, i gada, i jeździ. I wraca koło 19.00 bo już brak pomysłów. No i włącza kompa, jeszcze raz. I jeszcze raz face, demoty i blog itd. I koło wpół do 12.00 ma dość i się kładzie.* Lipa, co?
Jakie urozmaicenia? Byłem w Bieszczadach, pograłem w siatę z ludźmi zza płotu (ku mojemu zdziwieniu niektórzy mówili że ich złe uderzenia nie były ich winą - wiem, że kłamali) i pochodziłem po górach (co uwielbiam). Do tego jakieś tam wyjazdy na cały dzień i oczywiście integra (o której już pisałem).
Zatem już po wakacjach, więc mogę powiedzieć jak co roku: BOŻE, JAK TO SZYBKO ZESZŁO!!! BEZ JAJ!!! JA NIE CHCĘ SZKOŁY!!! I tyle. Znowu szkoła. Niby już liceum i w ogóle, nowi ludzie, przedmioty, bla bla bla. Ale jeszcze troszkę wakacji... Tylko troszeczkę... Nie no wiem, tak to zawsze wygląda. Szkoła zacznie się za chwilę. Czego chcę? Oczywiście chcę je zdać, ale... Chwila. Kurde, o tym też był post. Więc po prostu będę żałował, że skończyła się laba i zaczyna "normalne" życie. No i oczywiście nie mogę się doczekać zaskakujących wydarzeń w 1PE (mimo wszystko, bo znając mojego pecha to raczej zaskoczenie zazwyczaj nie będzie zbyt przyjemne). Początek roku będzie spokojny, tzn pierwsze dwa tygodnie nie będą raczej bardzo trudne, a w dzień rozpoczęcia dostaniemy wzruszającą wiązankę słów od pana dyrektora o dojrzałości, byciu przyszłością i tak dalej, a potem zacznie się 10-miesięczna jazda. Życzę sobie powodzenia (innym też, niech mają).
Podsumowując: wakacje były inne niż poprzednie: głównie dzięki blogowi, Bieszczadom i integrze. Ale większość wakacji - deja vu z dnia na dzień. Oby przyszły rok był lepszy (kogo ja oszukuję...)
Wiadomo, mamy koniec wakacji, więc trzeba to jakoś podsumować. Co zrobiłem interesującego, by urozmaicić swoje życie? Oczywiście można za to uznać założenie bloga, zawsze to jakieś urozmaicenie. Ale tak to niezbyt wiele. Większość dni wyglądała tak:
*Arek wstaje z łóżka. Idzie zjeść śniadanie - zazwyczaj kanapki. Potem wykonuje szereg czynności higienicznych, których nie będę przedstawiał. Potem ... włącza kompa. I siedzi na internecie, ogląda filmy na zalukaj i youtube, wbija na face itd i nudzi się na demotach i mistrzach. Potem koło 11 wychodzi na dwór. Co tam robi? Jeździ na rolkach, gra w piłkę i gada z miejscowymi kolegami i koleżankami (z jedną zażarcie się kłoci bo lubi biebsa i te wszystkie lisowskie). No i gra, i gada, i jeździ. I wraca koło 19.00 bo już brak pomysłów. No i włącza kompa, jeszcze raz. I jeszcze raz face, demoty i blog itd. I koło wpół do 12.00 ma dość i się kładzie.* Lipa, co?
Jakie urozmaicenia? Byłem w Bieszczadach, pograłem w siatę z ludźmi zza płotu (ku mojemu zdziwieniu niektórzy mówili że ich złe uderzenia nie były ich winą - wiem, że kłamali) i pochodziłem po górach (co uwielbiam). Do tego jakieś tam wyjazdy na cały dzień i oczywiście integra (o której już pisałem).
Zatem już po wakacjach, więc mogę powiedzieć jak co roku: BOŻE, JAK TO SZYBKO ZESZŁO!!! BEZ JAJ!!! JA NIE CHCĘ SZKOŁY!!! I tyle. Znowu szkoła. Niby już liceum i w ogóle, nowi ludzie, przedmioty, bla bla bla. Ale jeszcze troszkę wakacji... Tylko troszeczkę... Nie no wiem, tak to zawsze wygląda. Szkoła zacznie się za chwilę. Czego chcę? Oczywiście chcę je zdać, ale... Chwila. Kurde, o tym też był post. Więc po prostu będę żałował, że skończyła się laba i zaczyna "normalne" życie. No i oczywiście nie mogę się doczekać zaskakujących wydarzeń w 1PE (mimo wszystko, bo znając mojego pecha to raczej zaskoczenie zazwyczaj nie będzie zbyt przyjemne). Początek roku będzie spokojny, tzn pierwsze dwa tygodnie nie będą raczej bardzo trudne, a w dzień rozpoczęcia dostaniemy wzruszającą wiązankę słów od pana dyrektora o dojrzałości, byciu przyszłością i tak dalej, a potem zacznie się 10-miesięczna jazda. Życzę sobie powodzenia (innym też, niech mają).
Podsumowując: wakacje były inne niż poprzednie: głównie dzięki blogowi, Bieszczadom i integrze. Ale większość wakacji - deja vu z dnia na dzień. Oby przyszły rok był lepszy (kogo ja oszukuję...)
Ja też nie chce do szkoły!!!!Arek z Pauliną to się każdy kłóci.Mam nadzieje że w roku szkolnym też będziesz dodawał posty:)
OdpowiedzUsuńNikt nie powiedział, że to Paulina...
UsuńUuuuuuuuu..........wtooopaaaaaa :D
Usuńskoro to nie Paulina to już chyba wiem kto to:)
UsuńHę??
OdpowiedzUsuńo co chodzi?
Usuńnic nic
OdpowiedzUsuń