Strony

niedziela, 4 sierpnia 2013

Realizm #3 czyli pieprzeni gimnazjaliści

Kolejnego posta o prawdziwym świecie dedykuję gimnazjum. I właśnie o tym będę rozprawiał.



Nie będę ukrywał, gimnazjum zniszczyło mi psychikę. Według tego światopoglądu wszystko jest zboczone, śmieszne są rzeczy, które każdy nie-gimbazjalista uzna za co najmniej dziwne, a każdy dobry kawał, który przez przypadek się nie udał, jest sucharem. To takie najważniejsze postulaty. Do tego dochodzi jeszcze wyzywanie nauczycieli i brak szacunku do nich, rzucanie szczotką w kolegów i legendarny już sposób myślenia: "Ja mam rację. Oceny są zawsze niesprawiedliwe, dobrzy uczniowie to cioty, ściąganie jest spoko, dorośli to idioci i nic nie wiedzą, alkohol i fajki powinny być dla nas już legalne, przecież jesteśmy dorośli"
(Żeby nie było nieporozumień, moje poprzednie gimnazjum pasuje tu w bardzo niewielkim stopniu. Znam za to inne gimnazjum, które świetnie do opisu pasuje)

Właśnie alkohol. Ten temat w gimnazjum jest przeogromny. Osobiście znam mnóstwo osób, które piją i/lub palą. Nic do nich nie mam, serio. To jest ich życie. Ale uważanie, że przez picie alkoholu lub palenie papierosów jest się bardziej zajebistym jest dla mnie nie do przyjęcia. Prawda jest taka że gimnazjaliści         (w tym ja) gówno wiedzieli, wiedzą i będą wiedzieć o życiu. Jeżeli słyszę, że dwa lata młodszy ode mnie kolega mówi że pali, jak go poczęstują i wymienia ulubione piwa, to sorry, ja się poddaję. Bo to nie jest tak, że on to robi, bo lubi. On to robi, bo chce być fajniejszy niż jest w rzeczywistości. A tego nie akceptuję. Do tego picie wódki... czy naprawdę nie można być fajnym bez tego?

Na szczęście można. Większość ludzi z gimnazjum, którzy są przeze mnie szanowani, są "czyści". Tylko że "czyści" sądzą, że przez to że nie piją/palą/imprezują są słabi, inni, nielubiani. I dążą do tego, by się tymi "fajniejszymi" stać. Są jednak też ci gimnazjaliści (w sumie to nieco przeważają), którzy chcą być normalni. Tak, nie boję się tego powiedzieć: NORMALNI!!! Bo jednak ktoś musiał wymyślić te zakazy "dozwolone od lat 18". Nie pasi? Pokaż, że jesteś słaby i wejdź w nałóg. To nie ja jestem słaby, bo nie piję. To właśnie ty jesteś słaby, gimbusie, bo palisz/pijesz i musisz to robić, bo bez tego jest ci ciężko.

Morał z tego posta jest taki: Możesz być gwiazdą, uwielbianym kolegą, który chodzi na impry, pali fajki nałogowo i uwielbia wódę. Ale po co, skoro możesz pozostać sobą.

UWAGA! Powyższy post nie miał na celu spowodowania bólu dupy. To tylko krytyka NIEKTÓRYCH zachowań zaobserwowanych w gimnazjum. Nie uważam, że każdy kto pasuje do negatywnych opisów tego posta jest gimbusem. Po prostu chciałem przekazać własną opinię... Proszę o zrozumienie.

1 komentarz:

  1. Bardzo dobrze mówisz. Każdy wybiera sobie droge jedni idą tą dobrą i są normalni(nie piją i nie palą) a drudzy idą tą złą drogą piją, palą, biorą narkotyki .Ja tego nie rozumiem oni niszczą sobie życie .np. takie gwiazdy właśnie przez narkotyki i wódkę umierają choćby np. Whitney Houston lub Cory Monteith

    OdpowiedzUsuń