Kontynuujemy temat gimnazjum, w którym skupimy się na samej istocie tej szkoły, sensie jej bycia i ... znowu o osobie gimbusa.
Nie zgadzam się z tym, że gimnazjum to dobry pomysł. Przede wszystkim gimnazjum jest bardzo jednowymiarowe. Trzeba się uczyć pisać to, co od ciebie oczekują. Zero kreatywności. Sztywny i odmóżdżający program nauczania. Właśnie to jest początek stresu u człowieka: utrata własnego myślenia. I żeby nie było: nie najeżdżam w żaden sposób na nauczycieli. Mam do nich wieli szacunek, bo mają naprawdę trudną pracę (pomijając użeranie się z uczniami). Ale jestem przeciwny programowi nauczania gimnazjalnego, który powinien uczyć współpracy, kreatywności, dążenia do celu. A tu wizja jest uczniowi zawężana. Do tego niektórzy nauczyciele (nie u mnie, znam piekielne historie z opowieści) zapominają że uczą młodzież, a nie profesorów na uniwersytecie. Dobra, whatever.
Gimnazjum jest uznawane przez wiele osób jako najgorsza, najbardziej niedojrzała, najbardziej szkodliwa i najbardziej nieszanowana przez uczniów szkoła ze wszystkich, jakie w Polsce występują. Nie dziwię się. Tutaj właśnie następuje etap dojrzewania i pojawia się charakterystyczny osobnik dla polskiej młodzieży - gimbus. Gimbus to nikt inny jak osoba, która bardzo lubi lizać dupę kolegom i pokazywać jaki to on nie jest wspaniały. Ogólnie na gimbusa, wg mnie, składają się cechy takie jak:
-utrzymanie ze swoimi ziomkami filozofii, że jest się zajebiście dorosłą osobą, która jest lepsza niż inni;
-picie alkoholu, palenie papierosów, impry z ziomkami
-zwyczajne opierdalanie się w szkole
-bycie "wszechwiedzącym" w każdej dziedzinie
To tylko główne postulaty pana gimbusa. Mamy również panie gimbuski. Ale nie mam siły i nerwów, by o nich mówić. Czy za powstaniem osobnika zwanego gimbusem przyczyniła się szkoła? Nie. Przyczynili się znajomi, swoją drogą, podobni do nich. Szkoda że szkoła musi się zajmować takimi ludźmi, bo ich światopogląd zdecydowanie odbiega od tego, co jest przekazywane w szkole. Wracając do gimnazjum, mimo wszystkich jego wad, jak i wad niektórych (powtarzam: NIEKTÓRYCH) uczniów, wspominam je dobrze, bo zdarzyły się komiczne sytuacje, których nigdy nie zapomnę...
Gimbusiarnia była, jest i będzie. Póki jej przedstawiciele kręcą się wśród swoich, będę ich trawił. Ale niech nie próbują przekonywać innych, że są od nich lepsi. Bo każdy powinien znać swoją wartość i wiedzieć, kto tu tak naprawdę jest lepszy (a przynajmniej dojrzalszy).
UWAGA! Powyższy tekst nie miał na celu wywołać bólu dupy u gimnazjalistów, ani spowodować u nich wzrostu aktywności hejterskiej. To tylko moja opinia, więc proszę nie płakać.
Nie zgadzam się z tym, że gimnazjum to dobry pomysł. Przede wszystkim gimnazjum jest bardzo jednowymiarowe. Trzeba się uczyć pisać to, co od ciebie oczekują. Zero kreatywności. Sztywny i odmóżdżający program nauczania. Właśnie to jest początek stresu u człowieka: utrata własnego myślenia. I żeby nie było: nie najeżdżam w żaden sposób na nauczycieli. Mam do nich wieli szacunek, bo mają naprawdę trudną pracę (pomijając użeranie się z uczniami). Ale jestem przeciwny programowi nauczania gimnazjalnego, który powinien uczyć współpracy, kreatywności, dążenia do celu. A tu wizja jest uczniowi zawężana. Do tego niektórzy nauczyciele (nie u mnie, znam piekielne historie z opowieści) zapominają że uczą młodzież, a nie profesorów na uniwersytecie. Dobra, whatever.
Gimnazjum jest uznawane przez wiele osób jako najgorsza, najbardziej niedojrzała, najbardziej szkodliwa i najbardziej nieszanowana przez uczniów szkoła ze wszystkich, jakie w Polsce występują. Nie dziwię się. Tutaj właśnie następuje etap dojrzewania i pojawia się charakterystyczny osobnik dla polskiej młodzieży - gimbus. Gimbus to nikt inny jak osoba, która bardzo lubi lizać dupę kolegom i pokazywać jaki to on nie jest wspaniały. Ogólnie na gimbusa, wg mnie, składają się cechy takie jak:
-utrzymanie ze swoimi ziomkami filozofii, że jest się zajebiście dorosłą osobą, która jest lepsza niż inni;
-picie alkoholu, palenie papierosów, impry z ziomkami
-zwyczajne opierdalanie się w szkole
-bycie "wszechwiedzącym" w każdej dziedzinie
To tylko główne postulaty pana gimbusa. Mamy również panie gimbuski. Ale nie mam siły i nerwów, by o nich mówić. Czy za powstaniem osobnika zwanego gimbusem przyczyniła się szkoła? Nie. Przyczynili się znajomi, swoją drogą, podobni do nich. Szkoda że szkoła musi się zajmować takimi ludźmi, bo ich światopogląd zdecydowanie odbiega od tego, co jest przekazywane w szkole. Wracając do gimnazjum, mimo wszystkich jego wad, jak i wad niektórych (powtarzam: NIEKTÓRYCH) uczniów, wspominam je dobrze, bo zdarzyły się komiczne sytuacje, których nigdy nie zapomnę...
Gimbusiarnia była, jest i będzie. Póki jej przedstawiciele kręcą się wśród swoich, będę ich trawił. Ale niech nie próbują przekonywać innych, że są od nich lepsi. Bo każdy powinien znać swoją wartość i wiedzieć, kto tu tak naprawdę jest lepszy (a przynajmniej dojrzalszy).
UWAGA! Powyższy tekst nie miał na celu wywołać bólu dupy u gimnazjalistów, ani spowodować u nich wzrostu aktywności hejterskiej. To tylko moja opinia, więc proszę nie płakać.
Znam takie gimbusy u mnie w szkole takie są gadają jakie to one są wspaniałe ,dorosłe, najładniejsze i najlepsze .Będę czytać twojego bloga codziennie bo piszesz tu prawdę o ludziach .Dziękuje ci że są takie osoby jak ty:)
OdpowiedzUsuń