Strony

sobota, 3 sierpnia 2013

Realizm #1

Zaczynam swoją antologię pełną prawdy od posta pierwszego, czyli od... prostej opowieści o mnie.



W zasadzie jestem zwyczajnym nastolatkiem: nie piję, nie palę, nie ćpam, uczę się porządnie (w niektórych kręgach nie jest to uznawane za normalną rzecz. Ba, to jest wstyd, że się tego nie robi, tzn. nie pije i pali). Ogólnie mam całe życie przed sobą, ale już są problemy. Mam wrażenie że całe moje życie nie ma sensu, że istnieje po to by w spokoju przeegzystować te dziesiąt lat i nie zrobić nic, co miałoby wpływ na choćby cząstkę społeczeństwa. I jak się czuję? Jak nic, zero, nic nie znacząca kropelka w morzu ludzkości która nie ma prawa wpłynąć na jej właściwości. Mówicie o tym, że każdy człowiek ma jakąś misję na świecie. Otóż jest to prawda. Ale ja nie czuje się jak wybraniec. Wiem, że moje życie będzie piękne, jedyne w swoim rodzaju, unikatowe, ale... brak mi kogoś komu mógłbym się wyżalić, komu mógłbym powiedzieć, co jest nie tak, a co jest dobrze; co mi się podoba a co nie. Ten brak sprawia, że bardziej uświadamiam się w nieefektywności mojego życia. Oczywiście mam rodzinę, znajomych, mam nawet przyjaciela (który prawie spełnia moje warunki osoby, która mnie zrozumie), bardzo ich kocham, ale to tylko malutki ja. Jedyne co mogę zrobić to przeżyć to życie najlepiej, jak się da: godnie, wśród najbliższych i kochających...

Czy to tyle o mnie? Oczywiście że nie. Wymienię swoje zalety i wady. Najpierw zalety. Na pewno jestem szczery, potrafię zrozumieć człowieka, nawet w beznadziejnej sytuacji. Jestem też miły (wobec tych, którzy są mili dla mnie) i koleżeński (akurat nie zawsze, ale przeważa). Jestem uczciwy, czysty (chodzi o drugi i używki) i potrafię kochać. Tylko że jakoś nic mi to nie daje. Dlaczego? To jest zajebiście dobre pytanie...
Wady? Nieśmiałość, wrażliwość, nerwowość, lenistwo, notorycznie powtarzające się przeklinanie... Trochę tego jest. Ale nikt nie jest idealny. Czy to czyni ze mnie osobę, którą można jednostronnie ocenić? Nie. Bo nikt mnie nie zna tak jak ja znam siebie...

Na świecie nie wszystko jest biało-czarne. Ja nie jestem konkretnie taki czy taki. Mam zmienny charakter i tak będzie zawsze. Jeżeli tego nie rozumiecie, macie problem. Jeżeli rozumiecie, to wiedzcie, że nie cały świat jest zniszczony fałszywością i obłudą... Pamiętajcie o tym... Bycie realistą to nie moja ścieżka. Ale dzięki niej potrafię zobaczyć to, co większości nastoletniej młodzieży nie przechodzi przez głowę...

2 komentarze:

  1. Co do tych nastolatków, uczenie się w szkole to jedno, wiadomo trzeba trzymać poziom, ale posiadanie mądrości życiowej, która bierze się po prostu z doświadczenia, popełniania błędów, chyba brakuje Ci tego... Nieefektywność życia? Proszę Cię, to wszystko zależy od Ciebie.
    I tak wracając do tego całego palenia, picia i całych używek. To tak na prawdę kogo to obchodzi czy ktoś czasem zapali sobie papierosa rano do kawy, albo czy napije się piwa ze znajomymi przy meczu? Czy to czyni nas nienormalnymi nastolatkami? Czy to oznacza że człowiek już musi mieć trociny zamiast mózgu jeśli czasem po tygodniu harówki w szkole, uczenia się, ogarniania wyjdzie ze znajomymi (polecam posiadać takowych ludzi, okazuje się że są niezastąpieni) i zdarzy mu się napić piwka, pogadać, pośmiać się i zwyczajnie odpocząć od tego tygodnia. Polecam wyjść gdzieś do ludzi, odstresować się, poczuć że się żyje, a nie tylko egzystuje, poczuć że twoje życie zależy od Ciebie i jest zajebiste.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz. A co do tego tekstu o paleniu i piciu. Chodzi mi o to że z pewnego powodu te rzeczy są niedozwolone do 18 roku życia. A wiele osób uznaje te rzeczy za coś, co podnosi ich rangę w grupie.
    Mam własną ekipę i nie potrzebuję żadnych używek, by dobrze spędzić z nią czas. Aha, większość osób które znam i które piją i palą, raczej nie uczą się mocno i nie harują, więc zrozum mój punkt widzenia.
    Radzę podejść do postu z przymrużeniem oka...

    OdpowiedzUsuń