Strony

wtorek, 27 sierpnia 2013

Realizm #14 czyli po integrze

Właśnie wróciłem z obozu, więc przydałoby się trochę o tym powiedzieć. Więc zaczynamy...

Na początku powiem - ZA KRÓTKO. Kurczę, naprawdę żałuję, że to było tylko 5 dni. Niby można poznać w tym czasie ludzi, ale wolałbym ... no nie wiem ... z 10? Taka drobna sprawa. Ale od początku...

Jechałem tam znając większość osób i ogólnie ogarniając wszystko. Przejazd do Woźniakowa (bazy) był spokojny, tzn gadałem z ludźmi, których znałem. Zaczęło się od poznania współlokatora. Od tego momentu zacząłem się zapoznawać z coraz większą ilością osób, i nawet mi to szło (a biorąc pod uwagę moją aspołeczność to naprawdę świetnie). Na szczęście nie zdążyłem narobić sobie wrogów, ale raczej wszystkie znajomości pozytywnie. Właśnie, raczej... Niektórzy zachowywali się jak matoły, niektórzy jak dupolizy, niektórzy jak drewna, a jeszcze inni jak ... pseudo-szlachta. Dziękuję.

Dalej, zajęcia. Mieliśmy spotkania biblijne - naprawdę fajna sprawa, szczególnie gdy moja grupa miała szczerego i naprawdę mądrze mówiącego Maćka. Dalej spotkania z Nikodemem ,czyli takie tam filozoficzne rozważania o Bogu, ale atmosfera przy świecach była świetna. Mieliśmy też podchody - o pierwszej nocy, więc ... i tu nie wiem czy się cieszyć, czy narzekać że zimno i wcześnie (tzn. późno). Do tego gra uliczna. Tutaj się rozpiszę. Zadanie było proste - znaleźć odpowiedzi na 20 pytań o Płocku, bez żadnych przewodników. Proste? Mimo starań moja grupa przyszła ostatnia (nareszcie nie przeze mnie, w sumie - przez nikogo). Po grze, akcja z pizzą. Zamawiamy pizzę, czas ucieka, zbliża się godzina zbiórki, nerwy coraz większe. Bierzemy pudełko, jakbyśmy nie zdążyli, a tu co? Grają sobie! Kurde, grają sobie, a my tu mamy zawał!!! (przekoloryzowałem...) No, w każdym razie mnie się podobało. kolejnym punktem była gra strategiczna. Tutaj się nie rozpiszę, bo zbyt długo tłumaczyć. Zajęliśmy ostatnie miejsce, ale dobrze się biegało.

Z ciekawostek.
-Świetnie słuchało mi się sucharów niektórych ludzi, były świetne (ironia)
-Karna runda o 3.30 w nocy była spoko, mimo że chodzenie w kuckach z rękami na karku raczej nie należy do moich ulubionych ćwiczeń
-Życie bez telefonu było trudniejsze niż myślałem. Ale dzięki grom, zajęciom i tak dalej jakoś nie myślałem o tym.
-Nie zrobiłem wszystkiego co chciałem
-Przy ognisku uczestniczyłem w świetnej życiowej rozmowie o przyszłości. Dziękuję dwóm kolegom
-Wszystkie nieudane akcje z odbić w siatkę były moją winą (bla bla bla, nieprawda)
-Mój kolega miał piękną biedronkę, umierała w pociągu, w męczarniach
-Chciałbym jeszcze jeden taki wyjazd...
-...bez niektórych "śmiesznych" zabaw

UWAGA! Wiem że post nie miał tak wyglądać. Wyszło do dupy, ale bardziej na luzie niż zwykle, więc proszę o wyrozumiałość

14 komentarzy:

  1. co Ty gadasz? chodzenie w kuckach 0 3:30 jest zajebiste

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie jeśli nadzoruje tego nerwowy, zmęczony gościu w mundurze i kominiarce. =D

      Usuń
  2. btw. nieudane odbicia w siatkę BYŁY Twoją winą (bez wyjątków Orek)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje suchary były spoko -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba. Jasne ,że tak. Pamiętam jeden: Co robi dziecka z wodogłowiem w saunie? Gwiżdże.

      Usuń
  4. Twoja nagroda to pluszak "Karny Marcel" !

    OdpowiedzUsuń
  5. ciesze się że miałeś udany wyjazd:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wreszcie spotkałam cię na żywo!!!!! Myślałam że jesteś brzydki bo tak mi wiele osób mówiło ale jesteś naprawdę ładny. Fajna czapka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na następny post:)

    OdpowiedzUsuń
  8. polecam lemon nice.Piękna piosenka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No moglbys ruszyc te swoje ,,cztery litery" i wrzucic nastepny post bo chetnie znowu sb poczytam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój cytat z piosenki lemona to "Potrafimy kochać i marzyć dlatego wszyscy jesteśmy zwycięzcami":)

    OdpowiedzUsuń