Właśnie wróciłem z obozu, więc przydałoby się trochę o tym powiedzieć. Więc zaczynamy...
Na początku powiem - ZA KRÓTKO. Kurczę, naprawdę żałuję, że to było tylko 5 dni. Niby można poznać w tym czasie ludzi, ale wolałbym ... no nie wiem ... z 10? Taka drobna sprawa. Ale od początku...
Jechałem tam znając większość osób i ogólnie ogarniając wszystko. Przejazd do Woźniakowa (bazy) był spokojny, tzn gadałem z ludźmi, których znałem. Zaczęło się od poznania współlokatora. Od tego momentu zacząłem się zapoznawać z coraz większą ilością osób, i nawet mi to szło (a biorąc pod uwagę moją aspołeczność to naprawdę świetnie). Na szczęście nie zdążyłem narobić sobie wrogów, ale raczej wszystkie znajomości pozytywnie. Właśnie, raczej... Niektórzy zachowywali się jak matoły, niektórzy jak dupolizy, niektórzy jak drewna, a jeszcze inni jak ... pseudo-szlachta. Dziękuję.
Dalej, zajęcia. Mieliśmy spotkania biblijne - naprawdę fajna sprawa, szczególnie gdy moja grupa miała szczerego i naprawdę mądrze mówiącego Maćka. Dalej spotkania z Nikodemem ,czyli takie tam filozoficzne rozważania o Bogu, ale atmosfera przy świecach była świetna. Mieliśmy też podchody - o pierwszej nocy, więc ... i tu nie wiem czy się cieszyć, czy narzekać że zimno i wcześnie (tzn. późno). Do tego gra uliczna. Tutaj się rozpiszę. Zadanie było proste - znaleźć odpowiedzi na 20 pytań o Płocku, bez żadnych przewodników. Proste? Mimo starań moja grupa przyszła ostatnia (nareszcie nie przeze mnie, w sumie - przez nikogo). Po grze, akcja z pizzą. Zamawiamy pizzę, czas ucieka, zbliża się godzina zbiórki, nerwy coraz większe. Bierzemy pudełko, jakbyśmy nie zdążyli, a tu co? Grają sobie! Kurde, grają sobie, a my tu mamy zawał!!! (przekoloryzowałem...) No, w każdym razie mnie się podobało. kolejnym punktem była gra strategiczna. Tutaj się nie rozpiszę, bo zbyt długo tłumaczyć. Zajęliśmy ostatnie miejsce, ale dobrze się biegało.
Z ciekawostek.
-Świetnie słuchało mi się sucharów niektórych ludzi, były świetne (ironia)
-Karna runda o 3.30 w nocy była spoko, mimo że chodzenie w kuckach z rękami na karku raczej nie należy do moich ulubionych ćwiczeń
-Życie bez telefonu było trudniejsze niż myślałem. Ale dzięki grom, zajęciom i tak dalej jakoś nie myślałem o tym.
-Nie zrobiłem wszystkiego co chciałem
-Przy ognisku uczestniczyłem w świetnej życiowej rozmowie o przyszłości. Dziękuję dwóm kolegom
-Wszystkie nieudane akcje z odbić w siatkę były moją winą (bla bla bla, nieprawda)
-Mój kolega miał piękną biedronkę, umierała w pociągu, w męczarniach
-Chciałbym jeszcze jeden taki wyjazd...
-...bez niektórych "śmiesznych" zabaw
UWAGA! Wiem że post nie miał tak wyglądać. Wyszło do dupy, ale bardziej na luzie niż zwykle, więc proszę o wyrozumiałość
Na początku powiem - ZA KRÓTKO. Kurczę, naprawdę żałuję, że to było tylko 5 dni. Niby można poznać w tym czasie ludzi, ale wolałbym ... no nie wiem ... z 10? Taka drobna sprawa. Ale od początku...
Jechałem tam znając większość osób i ogólnie ogarniając wszystko. Przejazd do Woźniakowa (bazy) był spokojny, tzn gadałem z ludźmi, których znałem. Zaczęło się od poznania współlokatora. Od tego momentu zacząłem się zapoznawać z coraz większą ilością osób, i nawet mi to szło (a biorąc pod uwagę moją aspołeczność to naprawdę świetnie). Na szczęście nie zdążyłem narobić sobie wrogów, ale raczej wszystkie znajomości pozytywnie. Właśnie, raczej... Niektórzy zachowywali się jak matoły, niektórzy jak dupolizy, niektórzy jak drewna, a jeszcze inni jak ... pseudo-szlachta. Dziękuję.
Dalej, zajęcia. Mieliśmy spotkania biblijne - naprawdę fajna sprawa, szczególnie gdy moja grupa miała szczerego i naprawdę mądrze mówiącego Maćka. Dalej spotkania z Nikodemem ,czyli takie tam filozoficzne rozważania o Bogu, ale atmosfera przy świecach była świetna. Mieliśmy też podchody - o pierwszej nocy, więc ... i tu nie wiem czy się cieszyć, czy narzekać że zimno i wcześnie (tzn. późno). Do tego gra uliczna. Tutaj się rozpiszę. Zadanie było proste - znaleźć odpowiedzi na 20 pytań o Płocku, bez żadnych przewodników. Proste? Mimo starań moja grupa przyszła ostatnia (nareszcie nie przeze mnie, w sumie - przez nikogo). Po grze, akcja z pizzą. Zamawiamy pizzę, czas ucieka, zbliża się godzina zbiórki, nerwy coraz większe. Bierzemy pudełko, jakbyśmy nie zdążyli, a tu co? Grają sobie! Kurde, grają sobie, a my tu mamy zawał!!! (przekoloryzowałem...) No, w każdym razie mnie się podobało. kolejnym punktem była gra strategiczna. Tutaj się nie rozpiszę, bo zbyt długo tłumaczyć. Zajęliśmy ostatnie miejsce, ale dobrze się biegało.
Z ciekawostek.
-Świetnie słuchało mi się sucharów niektórych ludzi, były świetne (ironia)
-Karna runda o 3.30 w nocy była spoko, mimo że chodzenie w kuckach z rękami na karku raczej nie należy do moich ulubionych ćwiczeń
-Życie bez telefonu było trudniejsze niż myślałem. Ale dzięki grom, zajęciom i tak dalej jakoś nie myślałem o tym.
-Nie zrobiłem wszystkiego co chciałem
-Przy ognisku uczestniczyłem w świetnej życiowej rozmowie o przyszłości. Dziękuję dwóm kolegom
-Wszystkie nieudane akcje z odbić w siatkę były moją winą (bla bla bla, nieprawda)
-Mój kolega miał piękną biedronkę, umierała w pociągu, w męczarniach
-Chciałbym jeszcze jeden taki wyjazd...
-...bez niektórych "śmiesznych" zabaw
UWAGA! Wiem że post nie miał tak wyglądać. Wyszło do dupy, ale bardziej na luzie niż zwykle, więc proszę o wyrozumiałość
co Ty gadasz? chodzenie w kuckach 0 3:30 jest zajebiste
OdpowiedzUsuńSzczególnie jeśli nadzoruje tego nerwowy, zmęczony gościu w mundurze i kominiarce. =D
Usuńbtw. nieudane odbicia w siatkę BYŁY Twoją winą (bez wyjątków Orek)
OdpowiedzUsuńMoje suchary były spoko -,-
OdpowiedzUsuńNo ba. Jasne ,że tak. Pamiętam jeden: Co robi dziecka z wodogłowiem w saunie? Gwiżdże.
UsuńTwoja nagroda to pluszak "Karny Marcel" !
OdpowiedzUsuńMarzyłem o nim, taka legenda w formie pluszaka
Usuńciesze się że miałeś udany wyjazd:)
OdpowiedzUsuńWreszcie spotkałam cię na żywo!!!!! Myślałam że jesteś brzydki bo tak mi wiele osób mówiło ale jesteś naprawdę ładny. Fajna czapka:)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny post:)
OdpowiedzUsuńpolecam lemon nice.Piękna piosenka:)
OdpowiedzUsuńznam, lubię...
UsuńNo moglbys ruszyc te swoje ,,cztery litery" i wrzucic nastepny post bo chetnie znowu sb poczytam.
OdpowiedzUsuńMój cytat z piosenki lemona to "Potrafimy kochać i marzyć dlatego wszyscy jesteśmy zwycięzcami":)
OdpowiedzUsuń