<EDITED> Nie będę podsumowywał poprzedniego roku, bo nie wiem po co. Owszem, zdarzyło się wiele (raczej większość dobrego), ale uważam że zamiast się skupiać na tym co było, należy patrzeć na to, co będzie. Zaczynamy...
Zacznijmy od początku. A początek to styczeń. W styczniu muszę się przede wszystkim ogarnąć i w spokoju dokończyć semestr. Nie mam na co narzekać - jestem dość mądry i ma to swoje odzwierciedlenie w ocenach (jak mogę być takim egoistą...). I niech tak pozostanie. Po drugie: ferie. Te ferie będą takie jak zawsze czyli rodzinka, jakieś łyżwy i komputer (no i pewnie lekcje bo znając kochanych nauczycieli to nie przepuszczą okazji, by nas udupić). Kto wie, może gdzieś się wybiorę z moją GF (chyba każdy wie, co to znaczy, ale nie pytajcie). Ale to dopiero styczeń.
Jeśli chodzi o rok szkolny, to będę robił to co zawsze: troszeczkę nauki, sporo kompa i urozmaicenie życia głupotą, świetnymi pomysłami kolegów i fantastycznymi tekstami (a propos, na razie wygrywam w tym ostatnim). To bardzo smutne, że prawie każdy rok wygląda tak samo, a ja nie robię nic, by cokolwiek zmienić. Może dlatego, że wcale nie chcę wiele zmieniać.
Jeśli chodzi o to co będę robił w tym roku POZA szkołą to jedno wiem: będę hejtował ideologię gender, muzułmanów szerzących w europie islam, pedałków, palikota, władzę, ZUS, plastiki z metrowymi tipsami, fanki Biebera i Kwiatkowskiego, które nie mają WŁASNEGO ŻYCIA, pedofilów, nieczułych dupków, którzy wyśmiewają osoby mające uczucia, hejterów (hipokryzja, ale bardziej fair, bo ja mam logiczny
powód by hejtować) i oczywiście mieszkańców-debili kraju o nazwie Stany Zjednoczone. To tak w skrócie.
Jeśli chodzi o moich kumpli/kolegów/wrogów/laski/GF/nauczycieli/rodzinę/blah-blah-blah to pewnie wszystko zostanie po staremu. Dla jednych szacunek, dla innych uśmiech, dla jeszcze innych przytulas, a dla reszty środkowy palec i "Mam to gdzieś" na ustach. Bo jestem dopiero w klasie 1 liceum i nie potrzebuję żadnych ogromnych zmian, bo jest mi dobrze z tym co mam. Z tym, że nie jestem sam (wooooo, ale się zrymowało).
W wakacje będę grał w gałę w tym gronie co zawsze i pewnie pojadę WRESZCIE do Zakopanego bo kilkuletniej przerwie. Fajnie będzie wrócić na stare śmieci, bo możecie wierzyć lub nie, mam piękne wspomnienia z Tatr i wgl z gór. Nie chwaliłem się, ale bardzo lubię chodzić po górach i akurat do tego mam kondycję. Taką tradycją w mojej rodzinie jest jeżdżenie co roku w góry (raz było nad morze, to był ostatni raz). Nie będę szpanował ile to ja nie przeszedłem czy coś, ale po prostu dobrze czuję się z tym że nie siedzę na dupie, tylko staram się w wakacje aktywnie spędzać czas.
Ale oczywiście nie może obejść się bez noworocznych postanowień. Może nie jest ich mnóstwo, ale kilka jest, więc tak:
-staram się nie pić coli i gazowanych, bo dbam o zdrowie (nie no serio, przynajmniej coli)
-będę robił regularnie jakiś zestaw ćwiczeń, żeby nie być już więcej grubym (chociaż pewnie zapomnę)
-po ścięciu włosów zapuszczam je tak na poważnie
-obejrzę trylogię Iron Mana
-będę mniej przeklinał
-zapamiętam wreszcie że kolejność pedałów w samochodzie to sprzęgło-hamulec-gaz (od lewej)
-przeczytam "piekielnych" (marnuję życie)
Więc jako że mamy ten 2014 rok, to mam nadzieję że spełnicie wasze wszystkie noworoczne postanowienia, będziecie uważać na drogach, będziecie w miarę ogarnięci i spotkają was w większości przyjemności (nie same, bo od dobrobytu by się wam w dupach poprzewracało). Do następnego razu!
Aha, i piosenka na dziś to Big Star - Thirteen - krótka, ale nostalgiczna o młodzieńczej miłości
Zacznijmy od początku. A początek to styczeń. W styczniu muszę się przede wszystkim ogarnąć i w spokoju dokończyć semestr. Nie mam na co narzekać - jestem dość mądry i ma to swoje odzwierciedlenie w ocenach (jak mogę być takim egoistą...). I niech tak pozostanie. Po drugie: ferie. Te ferie będą takie jak zawsze czyli rodzinka, jakieś łyżwy i komputer (no i pewnie lekcje bo znając kochanych nauczycieli to nie przepuszczą okazji, by nas udupić). Kto wie, może gdzieś się wybiorę z moją GF (chyba każdy wie, co to znaczy, ale nie pytajcie). Ale to dopiero styczeń.
Jeśli chodzi o rok szkolny, to będę robił to co zawsze: troszeczkę nauki, sporo kompa i urozmaicenie życia głupotą, świetnymi pomysłami kolegów i fantastycznymi tekstami (a propos, na razie wygrywam w tym ostatnim). To bardzo smutne, że prawie każdy rok wygląda tak samo, a ja nie robię nic, by cokolwiek zmienić. Może dlatego, że wcale nie chcę wiele zmieniać.
Jeśli chodzi o to co będę robił w tym roku POZA szkołą to jedno wiem: będę hejtował ideologię gender, muzułmanów szerzących w europie islam, pedałków, palikota, władzę, ZUS, plastiki z metrowymi tipsami, fanki Biebera i Kwiatkowskiego, które nie mają WŁASNEGO ŻYCIA, pedofilów, nieczułych dupków, którzy wyśmiewają osoby mające uczucia, hejterów (hipokryzja, ale bardziej fair, bo ja mam logiczny
powód by hejtować) i oczywiście mieszkańców-debili kraju o nazwie Stany Zjednoczone. To tak w skrócie.
Jeśli chodzi o moich kumpli/kolegów/wrogów/laski/GF/nauczycieli/rodzinę/blah-blah-blah to pewnie wszystko zostanie po staremu. Dla jednych szacunek, dla innych uśmiech, dla jeszcze innych przytulas, a dla reszty środkowy palec i "Mam to gdzieś" na ustach. Bo jestem dopiero w klasie 1 liceum i nie potrzebuję żadnych ogromnych zmian, bo jest mi dobrze z tym co mam. Z tym, że nie jestem sam (wooooo, ale się zrymowało).
W wakacje będę grał w gałę w tym gronie co zawsze i pewnie pojadę WRESZCIE do Zakopanego bo kilkuletniej przerwie. Fajnie będzie wrócić na stare śmieci, bo możecie wierzyć lub nie, mam piękne wspomnienia z Tatr i wgl z gór. Nie chwaliłem się, ale bardzo lubię chodzić po górach i akurat do tego mam kondycję. Taką tradycją w mojej rodzinie jest jeżdżenie co roku w góry (raz było nad morze, to był ostatni raz). Nie będę szpanował ile to ja nie przeszedłem czy coś, ale po prostu dobrze czuję się z tym że nie siedzę na dupie, tylko staram się w wakacje aktywnie spędzać czas.
Ale oczywiście nie może obejść się bez noworocznych postanowień. Może nie jest ich mnóstwo, ale kilka jest, więc tak:
-staram się nie pić coli i gazowanych, bo dbam o zdrowie (nie no serio, przynajmniej coli)
-będę robił regularnie jakiś zestaw ćwiczeń, żeby nie być już więcej grubym (chociaż pewnie zapomnę)
-po ścięciu włosów zapuszczam je tak na poważnie
-obejrzę trylogię Iron Mana
-będę mniej przeklinał
-zapamiętam wreszcie że kolejność pedałów w samochodzie to sprzęgło-hamulec-gaz (od lewej)
-przeczytam "piekielnych" (marnuję życie)
Więc jako że mamy ten 2014 rok, to mam nadzieję że spełnicie wasze wszystkie noworoczne postanowienia, będziecie uważać na drogach, będziecie w miarę ogarnięci i spotkają was w większości przyjemności (nie same, bo od dobrobytu by się wam w dupach poprzewracało). Do następnego razu!
Aha, i piosenka na dziś to Big Star - Thirteen - krótka, ale nostalgiczna o młodzieńczej miłości
JEBAĆ CIAPATYCH!
OdpowiedzUsuńhieeh, czyli rozwija się kolejny pasożytniczy tryb życia na piekielnych (ja już pasożycę* 7-my miesiąc, ale ciii, może nikt sie nie dowie xD) a co do pedałów, to pamiętaj, że lewą nogą trzymasz tylko na sprzęgle, a prawą manewrujesz hamulcem i gazem xP
OdpowiedzUsuń*(słowo zapożyczone ze słownika kolegi) uproszczona forma od pasożytować ;)