Strony

sobota, 4 kwietnia 2015

Realizm powraca czyli Mistrzowstwa w Debatach Oksfordzkich

Ten post miał nigdy nie powstać. A jeśli już miał o czymś być to o nowym zwiastunie Gwiezdnych Wojen Epizodu VII (tak, jestem fanem). Jednak zmieniłem zdanie i jako że to post powrotny to będzie on nieco dłuższy niż zwykle. Opowiem o moim pobycie w Poznaniu na Mistrzostwach Polski w debatach oksfordzkich.


1. Co to się ze mną działo?


Otóż by dowiedzieć się, co się ze mną działo, musimy cofnąć się do wakacji 2014. Jako że jestem leniwy i lubię spać, grać i ewentualnie włóczyć się gdzie popadnie, to nie przychodziły mi na myśl żadne konkretne teksty, nie miałem weny, zabierałem się za pisanie opowiadań tylko po to, by w środku akcji zrezygnować z powodu braku pomysłów czy zawiedzenia własnych oczekiwań wobec własnej wyobraźni. Dlatego wolny czas wypełniałem serialami, filmami i oglądaniem śmiesznych obrazków w internecie. Aż w końcu w ferie zimowe 2015, siedząc bezczynnie przed komputerem pomyślałem, dlaczego by nie napisać czegoś nowego, choćby tak dla siebie. Podjąłem wiele prób, by ten post był w miarę niezwykły, aż w końcu dałem sobie spokój i wykorzystałem wydarzenia z mojego życia. No i jestem!


2. Mistrzostwa Polski w Debatach Oksfordzkich


Jak niektórzy wiedzą, 29 marca brałem udział wraz szóstką (a w zasadzie to trójką, ale o tym później) osób z mojej szkoły w fazie grupowej Mistrzostw Polski Debat Oksfordzkich, które to odbyły się w Poznaniu. Na czym to polega? Debatujemy na zasadach 4 vs 4 gdzie zabronione jest obrażanie przeciwnika, a każdy mówca ma pewną określoną rolę. Jakim cudem znalazłem się w takim przedsięwzięciu? Prawdopodobnie nakablował na mnie JAKIŚ (chyba nawet wiem jaki) nauczyciel, że wygadany ze mnie uczeń. Jak mi poszło? Zaraz się dowiecie.

W sobotę rano odbyło się nasze ostatnie spotkanie, które podsumowywało to, co udało nam się zrobić  przez te 2-3 miesiące. Wróciliśmy do domu, by się spakować i dobrze zjeść przed podróżą. Wyjechaliśmy punktualnie, o 15.58. Niestety z Warszawy jechało naprawdę dużo osób i skończyło się na tym że siedziałem w przedziale sam. No ale przeżyłem. Po tym jak około 18.40 wysiedliśmy poszliśmy do galerii Stary Browar (BTW, w Poznaniu jest bardzo dużo galerii, a aktualnie w budowie jest podobno największa galeria handlowa w Europie, potwierdzone info), gdzie zjedliśmy kolację, i to ufundowaną. Kolacja była w Sphinxie, gdzie szczerze mówiąc stołowałem się pierwszy raz. I było naprawdę nieźle. Po tym  wszystkim pojechaliśmy taksówkami do sióstr urszulanek na nocleg (pewnie było najtaniej). Tam miałem czas na ostatnie przygotowania. I tak zakończył się wieczór i poranek, dzień pierwszy.

Dzień drugi rozpoczął się pobudką o 6.30 (budzenie ludzi o tej porze w niedzielę powinno być karalne). Lekkie ogarnięcie się i pojechaliśmy taksówkami na wydział dziennikarstwa. Przed dziewiątą zarejestowali nasz skład i o 9 wszystko się zaczęło. Organizatorzy powitali wszystkich bardzo serdecznie i rozlosowali szkoły do grup. Pijarska trafiła do grupy, w której były również: Szczecin, Leszno, Gdynia, Kraków (wymieniłem w kolejności, w jakiej się z nimi mierzyliśmy). Oto jak się pojedynki prezentowały:
-MECZ 1 - ŁOWICZ vs SZCZECIN
Małe wyjaśnienie: pełniłem funkcję mówcy nr 1, tzn. do mnie należało zadanie rozpoczęcia tematu. I tak jak myślałem byłem pierwszy jako mówca strony ZA TEZĄ. Oczywiście stres był ogromny, ale na moje szczęście debaty nie odbywały się w żadnej auli, tylko w zwykłej sali wykładowczej, zwykłej klasie. Jakoś dałem radę, ale ogólnie przegrana była niezaprzeczalna: 7:19. Weźmy pod uwagę fakt że przygotowaliśmy się do debaty jakieś 3 miesiące, podczas gdy dla niektórych była to już trzecia edycja mistrzostw, więc ich doświadczenie było nieporównywalne. Niemniej, ich drużyna była bardzo w porządku, grzecznie dziękowali za mecz, pogadali po debacie, naprawdę wielki szacun za takie podejście. Ale nie rozumiem tylko jednego: jakim cudem zdobyliśmy tylko 7 PUNKTÓW. Albo inaczej: skąd 19 w drużynie przeciwnej. Zarówno oni jak i my obstawialiśmy naprawdę niewielką różnicę w punktach. Jak jury ocenia nasze występy? Skąd tak wysoki wynik? Tego się już nie dowiemy
-MECZ 2 - ŁOWICZ vs LESZNO
Znowu rozpoczynałem mecz, tym razem było lepiej. Wszystko toczyło się całkiem dobrze aż do przeciwnego mówcy (BTW mój imiennik) który mówił dużo, szybko i w taki sposób, że trudno było podważyć jego argumentację. Ten zespół również był w porządku, jeśli chodzi o fair play, też można było z nimi pogadać. Przegraliśmy 9:19, ale i tak było fajnie. Ponownie zachodzę w głowę skąd różnica aż 10 punktów? I tym razem przeciwnicy i my obstawialiśmy niewielkie różnice punktowe.
-MECZ 3 - ŁOWICZ vs GDYNIA
Tu już tak fajnie nie było. Odczuwalny był dystans, nawet przy uściskach dłoni. Szczególnie rozdrażniła mnie postawa czwartej mówczyni przeciwników, która cały czas mówiła o tym jak to wg niej nie podaliśmy żadnych sensownych argumentów. Zanim podali wyniki, powiedziała że "jej grupa doszła do wniosku że fajnie wyglądamy jako szkoła". Szkoda tylko, że powiedziała to tak, jakby z wielkim bólem musiała powiedzieć o nas chociaż jedną dobrą rzecz. Sprawa druga, kartki. Myślałem że debaty będą opierać się na własnym mówieniu, a jakiekolwiek notatki to tylko pomoc, jakby ktoś się zaciął albo zabrakło mu argumentacji przy dużym zapasie czasu. Tymczasem mój przeciwnik, czyli mówca pierwszy drużyny przeciwnej praktycznie wszystko przeczytał. Nic że ja się natrudziłem i mówiłem sam, bo próbowałem DEBATOWAĆ! Ten bohater miał ułożoną przemowę. Nic dziwnego, że przegraliśmy 10:18
-MECZ 4 - KRAKÓW - ŁOWICZ
Wreszcie nie zaczynałem, byliśmy tzw. Opozycją. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to nadzwyczajna pewność siebie, brak jakiegokolwiek skrępowania i zaskakująco dobre relacje z jury i marszałkiem (co moim zdaniem miało jakiś tam wpływ na końcową ocenę). No i zaczęliśmy. Muszę przyznać, że ta grupa była najbardziej profesjonalna. W tym momencie chcę opisać każdego mówcę, ponieważ zaskakująco mocno zapadli mi w pamięci:
-Mówca 1 - najbardziej wyluzowany ze wszystkich, w jego gadce czuć było wyższość, jakby już wygrał. Niemniej jakoś dałem radę "poblokować" argumenty
-Mówca 2 - chyba najbardziej spoko z nich wszystkich, ale mimo to był dość nieprzyjemny. Jako jedyny zasłużył na uścisk dłoni.
-Mówca 3 - wkurw maksymalny. Przez prawie minutę (z 4 minut ogólnego czasu) pieprzył że on ma bardzo trudne zadanie jako trzeci mówca, bo nie podaliśmy żadnych argumentów. Chyba jaja sobie robisz, koleś. Podaliśmy więcej sensownych argumentów niż twoi poprzednicy Tu już było widać totalne lekceważenie przeciwnika. Jego wypowiedź była warta tyle co obietnice wyborcze. Duża frustracja.
-Mówca 4 - pomińmy to że przez 15 sekund stał przy krześle i nic nie mówił. Pan Kurczak, jak został przez nas ochrzczony, wgl nie wyglądał jak uczeń liceum. Wyglądał raczej na ponad 20 lat, czyli zakładam, że kiblował przez jakiś czas. Nie powiedział nic konkretnego, spapugował wypowiedzi poprzedników i zamiast podważyć naszą argmentację, postawił nas w złym świetle. Wielki bohater. Mimo tych trudności to była nasza najlepsza debata. Tym bardziej byliśmy w szoku, gdy okazało się że przegraliśmy 9:17. Miałem dość. Oni nie wygrali debaty, oni przekonali sędziów że nasza grupa jest gorsza. Co z ich profesjonalizmu, jeśli w zachowaniu widać lekceważenie przeciwnika czy brak pokory. Kurczak i mówca 3 skutecznie zniechęcili mnie do Krakowa.
Najbardziej boli fakt, że wygrali grupę...

Moje odczucia?
-Stronniczy sędziowie
-Niejasne zasady, za co jury ocenia mówców
-Fajny klimat na uczelni (mógłbym tam studiować)
-SKĄD TAK MAŁO PUNKTÓW? ZA CO PRZECIWNICY DOSTALI AŻ TYLE?
-Debaty o wiele mniej profesjonalne niż się spodziewałem
-Czytanie podczas DEBATY! Serio!?
-KRAKÓW, KURWA...
I to by było na tyle :D
.
.
.
.
.
.
.
OGŁOSZENIE:
Ten post nie oznacza że wróciłem do regularnego pisania. Chcę zobaczyć czy będzie jakikolwiek odzew, czy to komentarzach (zachęcam, w tym do pytań o debaty), czy to w postaci wyświetleń. Jeśli przyjdzie mi coś do głowy, to spróbuję coś naskrobać. Póki co, czytajcie.











9 komentarzy:

  1. Areeeeek, napisz więcej postów! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. 2/10 keppo
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    pedale :D :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Debata genialna sprawa. Powiedz mi, czy mieliście może narzucone z góry jakieś tematy? I jak się do tego przygotowywaliście? Zastanawia mnie również jak bardzo Twoje wyobrażenie minęło się z rzeczywistością? I jeszcze jedno: czy Sphinx jest godny polecenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -Tematy były narzucone, dowiedzieliśmy się o nich tydzień przed. Oto one:
      Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego, władze RP postąpiły słusznie przyzwalając na utworzenie "więzień CIA" w Polsce.
      Należy przywrócić egzaminy wstępne na studia (ten temat został odrzucony przy losowaniu)
      Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy (ten nie został wykorzystany)
      Przechodzenie na czerwonym świetle nie powinno być karane.
      Kompleks niższości Polaków wobec Zachodu jest historycznie uzasadniony.
      Czytanie książek jest niebezpieczne.
      -Przygotowywaliśmy się tak, że spotykaliśmy się raz na jakiś czas po lekcjach najpierw z dyrektorem, a potem z panem od filozofii, debatowaliśmy o sprawach z zeszłych edycji mistrzostw, ćwiczyliśmy poprawną postawę, wymowę i zachowania, które mogą pomóc w gdy temat jest trudny
      -Moje wyobrażenie było takie: aula, mnóstwo ludzi, jakiś pulpit, i gadanie do publiczności. Jak to wyglądało? Mała salka, brak publiki (oprócz 3 rezerwowych, dyrektora i kolesia od filozofii), postawa byle jaka, mogłem się praktycznie opierać na krześle, nikt nie zwracał uwagi na takie szczegóły, sama treść się liczyła.
      -Sphinxa polecam, tam gdzie ja byłem, spotkałem się z bardzo miłą obsługą, naprawdę dobrym jedzeniem. Tylko trzeba pamiętać i zabraniu większej kasy niż do pizzerii :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. czekam na post o SW VII :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przy okazji nowego trailera coś się napisze (uprzedzam pytanie, prawdopodobnie puszczą go przed Avengers 2) :D

      Usuń
  5. Trochę spóźnione, ale
    JEBAĆ ISLAM

    OdpowiedzUsuń