Strony

czwartek, 19 grudnia 2013

Realizm #26 czyli znaczeniu kwiatów/drobnych upominków/bzdetów w oczach kobiet


Dziękuję użytkowniczce Mystery za podanie pomysłu (który zresztą bardzo przypadł mi do gustu). Jednocześnie przepraszam wszystkich, których jakkolwiek interesuje mój blog, ale miałem przed świętami niezły raban z klasówkami; no i przyznaję - wena troszkę się zakurzyła. Jednak wracam by porozmyślać o tym, jakie znaczenie ma dla kobiet dawanie im kwiatów i innych prezentów.
Najpierw wyobraźmy sobie taką sytuację. Kłótnia. I to nie byle jaka: pożoga, krew, oręż i rozbite naczynia wszędzie. Wiadomo, wina faceta, którego duma nie pozwala mu na przebywanie w jednym domu z tą "nadętą i rozwydrzoną kobietą, która nie rozumie jego potrzeb". Kobieta zostaje sama, a faceta nie ma i nie ma. Kobieta mimo swojej wściekłości zaczyna się martwić: może poszedł na dziwki albo na piwo, a może jednak coś mu się stało. Wtem, dzwonek do drzwi! Olaboga, kobieta biegiem do drzwi, tysiąc myśli w głowie. Otwiera a tam ON - małżonek/narzeczony/chłopak. Z kwiatami. Kobieta chce krzyczeć, ładnie go opieprzyć, ale brak słów. On, ze skruszoną twarzą Kłapouchego trzyma w dłoniach te kwiaty, nieco bezradnie. I TAK! Dał je! Ona trzyma je w dłoniach, pełna sprzecznych myśli, aż w końcu... nie, poczekajmy, jeszcze nie teraz. Nie teraz... Dobra, teraz: przytulaski, wzajemne przepraszanie i wybaczanie, buzi buzi, i tak dalej. Mamy happy end.

Po co w ogóle to wymyśliłem. Żeby udowodnić dwie rzeczy. Po pierwsze: facet zawsze jest winny nawet jak nie jest i nawet jak nie musi przepraszać, to musi. Po drugie: kwiaty to katalizator na złe emocje kobiety. Cholera, nieważne że nie zawsze działa. Ważne, że ten gest wydania paru złotych na kilka sztuk roślinek wzmaga w nich szczęście i chęć wybaczania (oczywiście nie dotyczy pijusów, którym koledzy zafundowali kwiaty tylko po to, by mogli wrócić do domu i wziąć kasę na jabola). Trochę mniejszą moc mają perfumy czy inne mydełka, trochę większą nowa sukienka albo wymarzone buty. Uważam, że drobny upominek w postaci czekoladek nie będzie zbyt trafiony (chyba, że wiadomo że lubi), bo pojawia się u nich tzw. syndrom Aluzji (chcesz, żebym była gruba?! albo Co ty mi tu dajesz? Że niby ja gruba jestem??).

Ale przecież nie trzeba dawać tych upominków tylko z okazji kłótni czy rzeczy oczywistych jak urodziny, imieniny, rocznica lub jakiś inny dzień, który jest dla Niej ważny. Może to być jakakolwiek okazja, może ni być jej wcale. Ważny jest gest, bo kobiety lubią być obdarowywane przez swoich menów. I nie chodzi mi o to że lubią "coś" dostać. Lubią czuć się doceniane, lubią wiedzieć, że zawsze jest przynajmniej jedna osoba, która o nich pamięta. Poza tym mężczyzna nie przepuści okazji, by nie zobaczyć szczerego i pełnego uśmiechu swojej zaskoczonej ukochanej. Należy tylko pamiętać, aby z tymi prezentami nie przesadzać, bo nie będzie już w ich dawaniu takiej magii, a kobieta zrobi się chciwa.

Dobra, dobra, ale nie trzeba od razu z kimś być, żeby dawać prezent, co nie? Możemy go dać mamie/nauczycielce/jakiejś-innej-osobie-dla-nas-ważnej i skutek będzie ten sam: ogromna wdzięczność i szeroki uśmiech na twarzy. Powtarzam, ważny jest gest, ważne jest to by, udowodnić samemu sobie i innym, że jest się lepszym od tych idiotów, dla których "dupa" ma siedzieć w kuchni, wychowywać dzieci czy ładnie wyglądać. Udowodnić, że jest się prawdziwym mężczyzną, który wie co to znaczy docenić kobietę i jej trud.

Dlatego zachęcam wszystkich panów, a w szczególności tych, którzy mają wybranki: pokażcie im, że je cenicie i kupcie im kwiaty. A jeśli to zrobiliście bądź od czasu do czasu robicie - to macie ode mnie wielki szacunek. Pozdrawiam wszystkie pary i oby tak dalej.


5 komentarzy:

  1. Pomysł ta osoba miała na prawdę dobry. Widać po tym poście, że doceniasz dziewczyny. Piszesz, że należy nas doceniać za nasz trud. Tym postem wywołałeś uśmiech na mojej twarzy. Dziękuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowicie wyszło Ci rozwinięcie tej myśli- jestem zachwycona efektami. Tak jak poprzedniczce, wkradł mi się gdzieś tam w kąciki ust delikatny uśmiech i poprawił nastrój na cały dzień. Jesteś nadzwyczajnie empatyczną i wrażliwą osobą. Z niecierpliwością czekam na kolejne posty.
    Chciałabym Cię kiedyś poznać ;)

    Pozdrawiam,
    Mystery :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego tytuł to realista a nie realizm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, pomyłka, poprawione

      Usuń
    2. Tytuł w formie "uszkodzonej" miał swoją nutkę tajemniczności w sobie :D

      Usuń