Jak łatwo zauważyć, zwolniłem tempo, i to bardzo. Więc będę pisał na spontana o tym co mnie ostatnio irytuje
Irytuje mnie logika mojej szanownej pani od angielskiego, czyli:
-uczenie się WSZYSTKICH słówek z każdego działu
-myślenie, że dwójka z klasówki przekreśla jakiekolwiek szanse na 4 na koniec
-robienie klasówek z działu, przy czym z tego działu jest 60 % a reszta z poprzednich
-myślenie, że uda jej się zrobić nam dobre przygotowanie do matury. Tak, uda się... kosztem piekła...
Irytuje mnie to, że gdy siedzę przymulony na lekcjach to moja nauczycielka myśli, że coś jest nie tak. Nie można w spokoju położyć się na ławce, ani nawet podeprzeć bo już otrzymuję tekst w stylu "Arku, wytrzymasz do końca lekcji czy jest potrzeba wyjścia z klasy". Tak, jest ogromna potrzeba, i muszę dodatkowo skorzystać z telefonu, tak przez jakieś pół godziny...
Irytuje mnie gdy dzieciory z podstawówki w każdym zdaniu używają słowa kurwa. Czy to ich dowartościowuje czy co? Co im to daje. Ja przeklinam wtedy gdy sytuacja jest albo absurdalna albo beznadziejna. Ale nie dlatego, że tak mi się podoba chcę polizać dupę swoim kolegom-troglodytom, których jara notoryczne przeklinanie, bo tak. Gratuluję poziomu zero.
Irytuję mnie, gdy ludzie mlaskają, bekają, mówią z pełnymi ustami. Wydaje mi się, że już jesteśmy na wyższym szczeblu ewolucji i niektórzy nie muszą jeść jak świnie. Chociaż przesadziłem, świnie mogłyby się obrazić.
Irytuje mnie, gdy widzę czyjąś głupotę, zwracam na nią uwagę... a ta osoba ma to głęboko w dupie. Wszyscy mówią że robi, źle. Przepraszam, zawsze znajdzie się ktoś kto powie że dobrze. A że ta osoba lubi gdy się ją chwali to robi coś złego, niewłaściwego i głupiego dalej. Nagroda Darwina dla nich!
Irytuje mnie logika mojej szanownej pani od angielskiego, czyli:
-uczenie się WSZYSTKICH słówek z każdego działu
-myślenie, że dwójka z klasówki przekreśla jakiekolwiek szanse na 4 na koniec
-robienie klasówek z działu, przy czym z tego działu jest 60 % a reszta z poprzednich
-myślenie, że uda jej się zrobić nam dobre przygotowanie do matury. Tak, uda się... kosztem piekła...
Irytuje mnie to, że gdy siedzę przymulony na lekcjach to moja nauczycielka myśli, że coś jest nie tak. Nie można w spokoju położyć się na ławce, ani nawet podeprzeć bo już otrzymuję tekst w stylu "Arku, wytrzymasz do końca lekcji czy jest potrzeba wyjścia z klasy". Tak, jest ogromna potrzeba, i muszę dodatkowo skorzystać z telefonu, tak przez jakieś pół godziny...
Irytuje mnie gdy dzieciory z podstawówki w każdym zdaniu używają słowa kurwa. Czy to ich dowartościowuje czy co? Co im to daje. Ja przeklinam wtedy gdy sytuacja jest albo absurdalna albo beznadziejna. Ale nie dlatego, że tak mi się podoba chcę polizać dupę swoim kolegom-troglodytom, których jara notoryczne przeklinanie, bo tak. Gratuluję poziomu zero.
Irytuję mnie, gdy ludzie mlaskają, bekają, mówią z pełnymi ustami. Wydaje mi się, że już jesteśmy na wyższym szczeblu ewolucji i niektórzy nie muszą jeść jak świnie. Chociaż przesadziłem, świnie mogłyby się obrazić.
Irytuje mnie, gdy widzę czyjąś głupotę, zwracam na nią uwagę... a ta osoba ma to głęboko w dupie. Wszyscy mówią że robi, źle. Przepraszam, zawsze znajdzie się ktoś kto powie że dobrze. A że ta osoba lubi gdy się ją chwali to robi coś złego, niewłaściwego i głupiego dalej. Nagroda Darwina dla nich!
Rozumiem cię u mnie w szkole jest tak samo. Czekam na następny równie dobry post. Pamiętaj jak będziesz jakiś problem to do mnie napisz na pewno cię wysłucham:)
OdpowiedzUsuń